Menu

UPADŁA ŚWIĄTYNIA

Stacja początkowa dla pewnej literackiej opowieści z postapokaliptycznej metropolii

Czego ci braknie, gdy wszystko się skończy?

foch.pl_dominika.weclawek

Pomyśl, że w ciągu chwili świat, który znasz, zmienia się w kupę toksycznego gruzu. Jakimś cudem udało ci się to przetrwać, zdobyć zapasy i zacząć nowe życie. Za czym będziesz tęsknić?

„Powinieneś się cieszyć, że żyjesz” - pewnie znasz kogoś, kto usłyszał te słowa. Może nawet powiedział je sam do siebie, niczym ranni żołnierze wracający z misji stabilizacyjnej w strefie działań wojennych. Poturbowani, zniszczeni psychicznie, z amputowanymi kończynami, uszkodzonym słuchem... Wracają do zdewastowanego życia prywatnego. Ale POWINNI SIĘ CIESZYĆ, ŻE ŻYJĄ. „Przynajmniej to nie...”, albo „Mogłaś mieć...”, czy „inni mają gorzej, bo...” - to są marne słowa pociechy. Tak samo, jak mówienie „weź się w garść” do kogoś pogrążonego w prawdziwej depresji. No dobrze, ale co to ma wspólnego z apokalipsą? Cóż, wiele...

Pamiętasz „Małą apokalipsę” Konwickiego? Ja pamiętam, bo jakimś przedziwnym zbiegiem okoliczności pewnego dnia będąc w liceum trafiłam na przesłuchanie do roli w przedstawieniu i traf chciał, że była to sztuka taka o, poważna strasznie. Właściwie na koniec były to aż dwie sztuki. Druga to „Nasza mała stabilizacja” Różewicza. Abstrahując już od treści obydwu tekstów, od znaczenia i kontekstu, obydwa tytuły świetnie oddają to, co może dziać się, kiedy czyjeś życie ulega dramatycznej i radykalnej zmianie, a ta osoba trwa mimo wszystko. A co z globalną Zagładą? Co z życiem po apokalipsie? Cóż... Jak szybko pogrążymy się w sprawach nieistotnych? Czy odbudowując świat te same błahe frazesy nabiorą innego znaczenia, staną się nakładką pozwalającą ludziom funkcjonować w nowej, trudnej rzeczywistości. Jak szybko uznamy, że tak jest wygodniej?

No dobra, dosyć tego filozoficznego pierdololo, napisałam książkę przygodową, a nie jakieś akademickie nudy. Właściwie byłam ciekawa, czego mogłoby ci brakować w tych nowych warunkach? Za czym możesz tęsknić nawet po dwudziestu latach od momentu, w którym wszystko pieprznie z hukiem?

Jeden z bohaterów mojej książki w 20 R.p.Z. tęskni za jabłkami, ich smakiem, zapachem, chrupkością, oraz za uczuciem radości i beztroski, które zbiegały się z momentem konsumpcji tego zacnego owocu. Tak działa nostalgia. Mnie brakowałoby wielu rzeczy.

WP_20150621_12_14_25_Pro

WIadomo, że słabo by było. Brakowałoby wody, paliwa, brakowałoby słońca, świeżego powietrza, swobody, poczucia bezpieczeństwa. Brakowałoby  miliona bardzo praktycznych rzeczy, nie byłoby przecież szwalni, fabryk, wielkich zakładów pracy, farm, sadów, nie byłoby dziesiątek rzeczy, do których przywykliśmy... Tymczasem ja tęskniłabym jak zwykle za pierdołami. Za zapachem prawdziwej, świeżo zagotowanej w kociołku kawy, gęstej jak smoła, pitej o świcie na balkonie, na 11. piętrze bloku, przy papierosie, z widokiem na kipiące zielenią drzewa i wystające z nich białe żagle pozostałych bloków. Brakowałoby mi też zapachu świata po letniej burzy, która raptownie spada na rozpalone od upału miasto. Tęskniłabym za wiatrem, który wieje w twarz, gdy pędzę na rowerze trzymając kierownicę jedną ręką z ulubioną muzyką w słuchawkach (a druga ręką macham pokrzykując jakieś uuuoooooo, jeeeeeeeeeeee, albo coś równie idiotycznego). Brakowałoby mi pomidorów malinowych u schyłku czerwca. I czereśni.

A TY, ZA CZYM BYŚ ZATĘSKNIŁ(A)?

© UPADŁA ŚWIĄTYNIA
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci