Menu

UPADŁA ŚWIĄTYNIA

Stacja początkowa dla pewnej literackiej opowieści z postapokaliptycznej metropolii

Szkice, mapy, plany

foch.pl_dominika.weclawek

Każdy, kto choć raz czekał na wyrok wie, jak stresujące jest samo odliczanie tygodni, dni i godzin do werdyktu. Zagłada już w czerwcu, a co z tą moją książką?

Póki co wiem, że trafiła do rąk wydawcy (to bardzo stresująca wiadomość) i jest bardzo wysoko w kolejce książek "do przeczytania" (jeszcze bardziej stresująca wiadomość). Aby zająć czymś głowę w tak zwanym wolnym czasie, kiedy odpoczywam od pracy polegającej na pisaniu tekstów dziennikarskich - układam w myślach kolejne fabuły. Właściwie to one same się już tam kłębią i zawiązują, ale póki co nie pozwalam im wypełzać nazbyt. Nie można się dać tak opętać historiom. Koniec końców zarabiam na życie w zupełnie inny sposób. Porządkuję też archiwa związane z tą całą moją "Upadłą Świątynią".

Mam w swoim zepsutym i zgruzowanym telefonie bogate zbiory notatek czynionych w drodze, zapisy dialogów, konstrukty postaci. Mam też taki intrygujący brązowy zeszyt w którym zebrało się kilka planów i szkiców. Cała zabawa związana z pisaniem fantastyki naukowej polega bowiem (w moim przekonaniu) na tym, by miała dość przyzwoite zaczepienie w rzeczywistości. Oczywiście wpuściłam do tego swojego-nieswojego (bo przecież, wiecie, wszystko zaczęło się jednak od "Kompleksu 7215") świata kilka potworów i mutantów, ale o tym kiedy indziej. Żeby więc było przyzwoicie, czytałam sporo publikacji i broszur związanych z czymś, co określamy mianem nowoczesnego survivalu, a co mnie w pewien sposób od dawna fascynuje. >

Mam swój ulubiony survivalowy blog, ale o tym też kiedy indziej. Wykonałam też mapę swojego świata, żeby nie okazało się nagle, że ja tu każę moim bohaterom biegać jak podupconym pół dnia po ruinach, a w rzeczywistości nawet przy dwumetrowych zaspach i przy przeważającej sile wroga oddział jest w stanie spokojnie pokonać opisywaną odległość w godzinę. Rozrysowywałam plany konkretnych stacji metra, czasem tylko po to, by jedno zdanie dobrze oddawało klimat całości. Musiałam też pomyśleć o broni, wreszcie trudne czasy wymagają niekiedy radykalnych środków  przymusu bezpośredniego. Jako, że nie jestem ekspertem od karabinów, ledwie ciekawskim fascynatem wszelkiego rodzaju mechanizmów, czasem musiałam też sobie coś rozrysować, choćby po to, żeby lepiej poczuć co z czym i do czego. I tak oto wrzucam tu kilka zdjęć stron z mojego sekretnego notatnika. Czujcie się zaintrygowani.

aaaaaalbo przerażeni.

wilanowska2  wilanowska1urszulka

© UPADŁA ŚWIĄTYNIA
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci