Menu

UPADŁA ŚWIĄTYNIA

Stacja początkowa dla pewnej literackiej opowieści z postapokaliptycznej metropolii

Nie tylko metro: zejdź do podziemnej Polski

foch.pl_dominika.weclawek

Wiem doskonale, że stołeczna kolejka podziemna to naturalny, by nie powiedzieć dość banalny wybór miejsca akcji postapokaliptycznej opowieści. W sekrecie zdradzę wam, że Międzyrzecki Rejon Umocniony to mój drugi plan, ale o tym opowiem kiedy indziej, tymczasem zapraszam was w nieco inne podziemia.

Wielkimi krokami zbliża się premiera książki "Otchłań" Roberta Szmidta, w której dużą rolę odgrywać będzie podziemny Wrocław. Bardzo mnie to cieszy, zwłaszcza, że jest to miasto bliskie memu sercu, tu jest mój dom rodzinny (na Górnym Śląsku też, nie martwcie się, jestem człowiek zewsząd). Stolica Dolnego Śląska obfituje też w legendy o przedwojennym, niemieckim metrze. Tu wreszcie pełno jest bunkrów i schronów. Niestety jednym z niewielu, do których można legalnie i w każdej chwili zejść, jest dawny schron przeciwlotniczy pod Dworcem Głównym. Obecnie jest tam parking i wszystko wygląda bardzo elegancko, ale niespecjalnie chroni przed skażeniem - brak tu solidnych grodzi. Dość łatwo można się też wpakować pod samochód. Co to za frajda zwiedzać takie podziemia? Ponieważ są wakacje, polecam wam poświęcić chwilę czasu i wyruszyć w inny mrok. Nie namawiam teraz do łamania przepisów i wkradania się do schronów pod Szczecinem, Kaliszem, albo do eksplorowania zamkniętych kopalni. Tym razem chodźcie ze mną do miejsc, w które bezpiecznie możecie się wybrać z rodziną i oswoić nieco z klimatami tunelowymi.

Kopalnia Guido, poziom 320, źródło: www.kopalniaguido.pl

Kopalnia Guido

Doskonale pamiętam nasze pierwsze rodzinne zejście, a właściwie zjazd szolą. Moja córka miała wtedy trzy miesiące i była zasłuchana w opowieści przewodnika, który w pewnym momencie tak się zagalopował, że pomylił Morcinka z Holoubkiem. Kopalnia Guido w Zabrzu może i jest w tej chwili zrobiona mocno pod turystów, zawiera manekiny i naturalnej wielkości konie typu Łysek z pokładu Idy, ale dawnego klimatu nie da się tak łatwo zniszczyć tymi rekwizytami. Jako turyści możecie zjechać na dwie różne głębokości - krótsza trasa znajduje się 170 metrów pod powierzchnią, dłuższa - 320 metrów poniżej poziomu ulic. Na wyższym poziomie zobaczyć można stajnie, w których trzymano kopalniane konie pociągowe w XIX wieku, są świetnie zachowane chodniki, można obserwować różne rodzaje zabezpieczeń i poznać historię regionu, ale to poziom 320 daje pełnię wrażeń. Tu tunele są dłuższe, bardziej klimatyczne, maszyny prawdziwe i imponująco wielkie. Jeśli nie wychowywaliście się na Śląsku i nie byliście karmieni opowieściami o sztygarach, górnikach przodkowych, jeśli nie wiecie, co robi kombajn na kopalni, cóż, będzie okazja, by to nadrobić. Na niższym poziomie wyobraźnia pracuje lepiej. Czy płuca i serce też? To już zależy od kondycji danej osoby. Czy można by się tu schronić podczas, gdy 320 metrów wyżej szaleje wojenna zagłada? Mam nadzieję, że czas nam tego nie pokaże.

Sztolnia Czarnego Pstrąga, źródło: http://www.kopalniasrebra.pl/sztolnia/sztolnia.php

Sztolnia Czarnego Pstrąga

Robiłam w swoim nastoletnim życiu wiele dziwnych rzeczy, ale wizyta w Sztolni Czarnego Pstrąga to było wydarzenie jedyne w swoim rodzaju. Były lata dziewięćdziesiąte, konkretnie pierwsza połowa. Turystyka podziemna w formie komercyjnej dopiero się rozkręcała. Pewnego dnia tata zarządził wyjazd do Tarnowskich Gór. Choć na górze było ciepło i słonecznie, pamiętam, że byłam wtedy zaopatrzona w swój żółty sztormiak, a kiedy zeszliśmy do wnętrza Ziemi i stanęliśmy przed rzędem połączonych ze sobą drewnianych łódeczek, które unosiły się na złotawych wodach podziemnej rzeki płynącej tunelami, zaczęłam mozolnie zbierać szczękę z podłogi. Cóż to była za magia. Lekki chłód, chybotanie, delikatny plusk wody i spokojny spływ najdłuższą polską podziemną przeprawą. Tego się nie da zapomnieć. Wrażenie robi długa historia górnictwa tarnogórskiego, świadomość, że pierwsze profesjonalne urządzenia do odwadniania miejscowych wyrobisk zaczęto konstruować już w XVI wieku! Co jeszcze? A tak, oceniam przydatność schronienia przed apokalipsą w tym miejscu na całkiem niezłą. Daleko od wielkich metropolii, z łatwym dostępem do źródlanej wody - żyć nie umierać, pod warunkiem, że się nie utopicie.

Sztolnia Kowary, źródło: http://www.sztolniekowary.com/

Kopalnie uranu w Kowarach

Umówmy się, węgiel i woda - super, fajnie, ekstra, czad, ale pomyślcie, że schodzicie do podziemnych tuneli i nagle licznik Geigera zaczyna szaleńczo terkotać. Och, ach, każdy kto choć raz w życiu usłyszał Zew Prypeci, albo przytulił Fallouta, poczuje przemiłe mrowienie. Tak, tak, obcowanie z materiałami promieniotwórczymi potrafi wywołać dreszczyk emocji (i chorobę popromienną). Kopalniom uranu w Kowarach towarzyszy jeszcze aura tajemnicy związana z faktem, że wydobywane tutaj rudy uranu najpierw były wykorzystywane przez Niemców, a po II Wonie Światowej trafiały w ręce Sowietów i w ramach tajnego programu atomowego posłużyły do budowy bomby. Przewodnicy uwielbiają podkreślać, że kopalnia “Liczyrzepa” to najniebezpieczniejsza kopalnia w Polsce, bo aż w trzynastu miejscach możecie zaobserwować, jak dozymetry odnotowują podwyższoną radiację. Nie sądzę, by długotrwałe przytulanie się do jednego z tych trzynastu punktów pomogło uodpornić się na skutki promieniowania, jakie może wystąpić po wojnie atomowej, ale przynajmniej będziecie wiedzieli jak wygląda licznik Geigera i jak reaguje na odchylenia od normy.

Podziemne Miasto Osówka, źródło: www.osowka.pl

Podziemne Miasto Osówka

To nasz plan na najbliższy tydzień. Wizyta w podziemnym mieście,w którym Niemcy realizowali projekt Reise ("Olbrzym"). We wnętrzu góry Osówka na początku lat czterdziestych powstał sporej wielkości tajny kompleks, w którym można odwiedzić dawne sztolnie, poznać historię nazistowskiego projektu, wreszcie połazić w woderach zalanymi tunelami, przejść przez betonowe pawilony, odkryć pozostałości dawnej kolejki wąskotorowej, nacieszyć oko rdzewiejącymi wrakami samochodów, a wszystko to w malowniczym otoczeniu Gór Sowich. Doprawdy nie wiem, czy jest lepsze miejsce na odrobinę aktywnego wypoczynku z dzieciakami.

 

 Tekst powstał dzięki zachęcie serwisu DAJEMYRADE.PL 

© UPADŁA ŚWIĄTYNIA
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci