Menu

UPADŁA ŚWIĄTYNIA

Stacja początkowa dla pewnej literackiej opowieści z postapokaliptycznej metropolii

No to jedziemy z tym tangiem przez pogorzeliska

foch.pl_dominika.weclawek

Od premiery “Upadłej Świątyni” minęło dokładnie 7 dni. To dobry czas na to, by wreszcie rozliczyć się z różnymi sprawami.

upadla_swiatznia

Trudno powiedzieć jak długo trwa wychodzenie z szoku po jakimś wstrząsającym wydarzeniu, podejrzewam, że apokalipsa nieźle, że tak to ujmę kolokwialnie - zryje beret ludziom… O ile zdążą ją odnotować.

Podobno gdzieś powiedziałam, że gdyby wydarzyła się zagłada, to najpewniej bym nie zauważyła trwając na swoim stanowisku pracy. Dzień oficjalnego wydania własnej  debiutanckiej powieści też z trudem zdołałam wychwycić ze strumienia zdarzeń. Nie ze względu na kojarzone z sytuacją premiery pijaństwo, a z powodu nadmiaru roboty. Tak bywa, gdy nie rzuciło się pracy dla pisania.

Ledwie zdążyłam wrócić z wieczorku literackiego - jak z lubością określam te wszystkie okołoksiążkowe imprezy stalkerskie - a już trzeba było odpalać komputer i pisać, pisać, pisać... Potem jechać, wracać, toczyć się po torach przemierzając setki kilometrów dzielące mnie od domu. I dalej pisać. Taka praca. Akurat weekend miałam mocno zagospodarowany przez sprawy zawodowe. Obiecywałam sobie, że w pierwszej wolnej chwili oficjalnie powiem jak jest.

Oto pierwsza wolna chwila. Jest dobrze.

12540664_930091693752983_1931789224777541058_n

Przytargałam do domu mnóstwo fantów, Odebrałam SOLO, wyjątkowy pistolet, który jest po prostu młodszym bratem strzelby, która już w domu mam. Liczę, że ci, którzy dzięki pojawieniu się SOLO u mnie w domu zyskali coś więcej niż tylko wsparcie. Dzięki podpowiedziom Bartka Biedrzyckiego udało się zaprząc do wsparcia KM Grupę Ocalałych, która elegancko zarezerwowała lokal i kilka podarków od siebie dla zwycięzców konkursu na najlepszy cosplay. Do tych fantów dobrzy ludzie z Red Zone dorzucili kilka eleganckich dodatków od siebie, a Fabryka Słów wyczarowała książki, plakaty i genialny tort, który udało mi się z radością pokroić wyjątkowym nożem.

12473779_1729991470569029_4462962887384766645_o

Tak, to jest SWD z bagnetem. Wieczór spędziłam jednak głównie przygotowując najróżniejsze dedykacje dla czytelników To była prawdziwa frajda, zwłaszcza, gdy sprawdzali od razu co ja tam nagryzmoliłam, a po wszystkim wyrażali nieskrywaną radość. To teraz powiem jedno, że bez każdej z tych osób, które przyszły do Wieżycy to wszystko nie miałoby sensu. Bez tych, którzy byli tam obecni duchem i za pośrednictwem cudownych nowych technologii - to wszystko nie miałoby sensu. Bez ludzi, dzięki którym moja pierwsza książka fabularna wylądowała na trzecim miejscu listy sprzedaży (w odpowiedniej kategorii, ale grunt, to znaleźć sobie niszę) - to nie miałoby sensu. Bez każdego z was - to nie miałoby sensu. Więc teraz oficjalnie dziękuję Wam. Jest super.

Dziś natomiast zapraszam do Wrocławia, do Ur. Będzie dobrze, bo oprócz mnie swój wykład o białej broni na czasy zagłady opowie Krystian Maniecki. 



© UPADŁA ŚWIĄTYNIA
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci